Od 1 maja 2004 r. polskie firmy mogą wybierać oznaczenie wskazujące na pochodzenie produktu. Może to być znak "made in Poland", ale również "made in European Union". Taka możliwość wynika z ostatniej nowelizacji ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, która weszła w życie wraz z akcesją Polski do Unii Europejskiej. Opinie przedsiębiorców o nowej możliwości oznakowania wyrobów są podzielone.
Prawdopodobnie pierwszym w Polsce produktem, na którym pojawił się napis "made in EU" jest urządzenie do zmiękczania wody Zeptera, produkowane w zakładzie w Sochaczewie, należącym do firmy Zolan.
- Działamy na całym świecie. Firma ma zasięg globalny. Wybierając oznaczenie "made in EU" na produkcie chcieliśmy podkreślić globalny status tego urządzenia. Z drugiej strony, Polska od początku maja jest członkiem Unii, co ma ogromne znaczenie. Produkty z krajów wspólnoty są bardzo dobrze odbierane przez konsumentów z krajów nie będących w UE - wyjaśnia Grzegorz Wilkosz, prezes Zepter International Poland.
Można jednak znaleĽć i takich przedsiębiorców, którzy oznaczenie narodowe uważają za prawdziwy skarb.
- Kilka lat temu zastanawialiśmy się, czy nasze produkty będą dobrze przyjęte w innych krajach. Wówczas z dumą napisaliśmy na nich, że zostały wyprodukowane w Polsce. I nigdy nie pomyślałem, że mógłbym to zmienić. Dlatego nadal na produkowanych przez moją firmę wyrobach będzie oznaczenie "made in Poland". Przecież tak naprawdę "made in EU" niewiele mówi. Wyprodukowany w Unii Europejskiej - czyli gdzie? Konsumenci mają prawo wiedzieć, z jakiego kraju pochodzi dany wyrób - mówi Tadeusz Dorda, prezes i właściciel Polmosu Siedlce, producenta wódki Chopin.
Zdaniem specjalistów od marketingu, oznaczenia wyrobów "made in Poland" bądĽ "made in EU" nie należy bagatelizować.
- W tych dwóch oznaczeniach zawarte są istotne informacje handlowe. Jeśli firma jest producentem towaru, który jest znany z tego, iż pochodzi z danego kraju, to zmiana tego może być błędem marketingowym. Bardzo często konsumenci kojarzą dany wyrób z określonym regionem. Dzieje się tak np. w przypadku towarów spożywczych, które uważa się za zdrowe, gdy pochodzą z określonego kraju - to jest właśnie Ľródłem ich przewagi konkurencyjnej i nie należy z tego rezygnować. W sytuacji, gdy produkt konkuruje na rynkach światowych w branży, w której producent lub producenci z określonego kraju nie czują się zbyt mocni, to wówczas lepsze jest podanie informacji, iż został on wyprodukowany w Unii Europejskiej - bo to może zwiększyć jego wiarygodność - mówi Agnieszka Węglarz, dyrektor planowania strategicznego agencji reklamowej G7.
Firmy muszą mieć wybór
Komisja Europejska rozważa wprowadzenie obligatoryjnego znakowania towarów znakiem "made in EU". Moim zdaniem, są to plany idące za daleko. Wątpliwości powstają, gdy patrzymy na te zagadnienia z punktu widzenia ochrony wolności prowadzenia działalności gospodarczej. Z pewnością możliwość wyboru, czy wybrać oznaczenia pochodzenia towarów "made in Poland", czy "made in EU" jest uzasadniona nie tylko z punktu widzenia marketingowego, ale również konstytucyjnie gwarantowanych praw przedsiębiorców. Uważam również, że taki obowiązek wprowadzony w unijnej regulacji odnoszący się do wszystkich produktów nie znalazłby podstaw w traktacie ustanawiającym Wspólnotę Europejską.